Koronawirus w wariancie Delta, czy jest się czego bać?

Koronawirus w wariancie Delta, czy jest się czego bać?

Polska odżywa po koronawirusie. Mieszkańcy województwa śląskiego również od kilku tygodni mogą cieszyć się poluzowanymi obostrzeniami. Lato rozkwitło i wszystko wydaje się łatwiejsze. Mimo że wciąż musimy nosić maseczki i zachowywać dystans społeczny, to jednak nietrudno zauważyć, że wróciliśmy nieco do normalności. Tymczasem w oddali znowu czyha Covid-19. Podobno pojawiła się nowa mutacja wirusa, którą nazwano wariantem Delta.

Groźna mutacja koronawirusa z Indii

Nie jest tajemnicą, że koronawirus szybko mutuje, co sprawia, że stanowi tak duże zagrożenie dla ludzi. Obecnie coraz więcej mówi się o nowej mutacji Sars-Cov-2, która po raz pierwszy została wykryta w Indiach. Wirus jest bardzo zakaźny i szybko się rozmnaża, o kilka razy szybciej niż pierwsza zbadana mutacja wirusa.

W związku z szybkim rozprzestrzenianiem się Sars-Cov-2, nowymi objawami i większą odpornością nowego wariantu wirusa, widmo czwartej fali staje się coraz bliższe i coraz bardziej przerażające. Eksperci zapowiadają kolejny lockdown.

Nietypowe objawy indyjskiej mutacji koronawirusa

Klasyczna, o ile można to tak określić, wersja koronawirusa dawała objawy skupiające się wokół układu oddechowego. Utrata węchu i smaku, problemy z oddychaniem, w ostrej wersji niewydolność płuc. Po ponad roku zmagania się z obostrzeniami i walki z chorobą jesteśmy już wyczuleni nawet na te najbardziej niepozorne sygnały zakażenia.

Tymczasem indyjska mutacja koronawirusa skupia się na układzie pokarmowym. Tym razem nie zaobserwujemy utraty smaku i węchu, a bóle brzucha, biegunki i nudności. Musicie przyznać, że takie objawy można bardzo łatwo pomylić z zatruciem pokarmowym. Co więcej, nowa mutacja Sars-Cov-2 może powodować zaburzenia słuchu. Oprócz tego wciąż obecne są typowe objawy, jak katar, gorączka i kaszel.

Według ekspertów mutacja wirusa jest konsekwencją naturalnej ewolucji. Nowe warianty wirusa wypierają stare i słabsze.